Zagłębie przystąpiło do tego arcyważnego spotkania bez swoich trzech podstawowych zawodników pauzujących za nadmiar żółtych kartek. Kowalski, Murdza oraz Manuszewski zostali "wykartkowani" w meczu ostatniej kolejki z Garbarbarnią, gdzie arbitrem był Piotr Wieczerzak - sędzia z Krakowa. W drużynie gości zabrakło natomiast Pawła Drumlaka, który jeszcze w poprzednim sezonie reprezentował barwy Zagłębia. Zawodnik Cracovi nie wystąpił z powodu kontuzji, do czego kibice Pasów chyba powinni się po woli zacząć przyzwyczajać.
Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęło się dla gości, którzy już w 7 minucie mogli objąć prowadzenie. Wbiegający w pole karne Bania otrzymał idealne podanie od Bojarskiego, po czym bardzo mocno uderzył z 6 metrów, jednak kapitan gości naciskany przez Januszewskiego przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 12 minucie przed szansą zdobycia bramki stanęli lubinianie. 18 metrów przed bramką Olszewskiego nieprzepisowo powstrzymywany był Łobodziński, za co arbiter podyktował rzut wolny. Do piłki podszedł Pach i mocnym mierzonym strzałem posłał piłkę w okienko krakowskiej bramki. Gości przed utratą gola uratował fantastyczną paradą Olszewski, wybijając w ostatniej chwili futbolówkę na rzut różny. Bardzo mądrze grający lubinianie nie atakowali bramki gości bez opamiętania. Starali się jak najdłużej rozgrywać piłkę w środku boiska i szybkimi, prostopadłymi podaniami rozrywać defensywę gości kierowaną przez Kazimierza Węgrzyna. W środku pola cały czas trwała ostra piłkarska walka, podczas której piłkarze nie przebierali w środkach, aby powstrzymać przeciwnika. Jedną z ofiar takich starć był Żeljko Perović, który w 43 minucie poturbowany przed dwóch zawodników Cracovi, musiał opuścić boisko z podejrzeniem złamania barku. Zawodnik Zagłębia długo leżał na murawie zwijając się z bólu, gdyż ani arbiter ani piłkarze gości widząc leżącego zawodnika gospodarzy, nie zdecydowali się przerwać gry.
Po zmianie stron odważniej zaatakowało Zagłębie i już pięć minut po wznowieniu gry lubinianie cieszyli się ze zdobycia bramki. Piłkę z pod własnego pola karnego prostopadłym podaniem zagrał Mateusz Żytko, na środku boiska dopadł do niej Łobodziński i pognał z kulistym przedmiotem przy nodze w kierunku bramki krakowian. W polu karnym umiejętnie ściągnął na siebie jeszcze trzech obrońców i wyłożył piłkę wbiegającemu w szesnastkę Pachowi, który płaskim strzałem z 11 metrów umieścił ją w bramce bezradnie interweniującego Olszewskiego.
Goście mogli wyrównać już kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry. Bojarski w polu karnym idealnie zgrał piłkę głową do stojącego na 5 metrze Nowaka, lecz ten mając przed sobą tylko Madaricia, nie potrafił skierować piłki do siatki. Równie groźnie było w 55 minucie, kiedy to Bojarski dośrodkował z prawej strony do Wróbla, po strzale, którego Madarić w niewiarygodny sposób wybił piłkę z linii bramkowej. W 73 minucie na strzał z ponad 20 metrów zdecydował się Przytuła, jednak po raz kolejny Madarić nie dał się zaskoczyć.
Lubinianie w tym czasie starali się trzymać piłkę jak najdalej od własnej bramki. Wprowadzony po przerwie Olszowiak starał się jak mógł, aby przeszkadzać defensorom gości, najdalej od własnej bramki. Świetne spotkanie rozgrywał Pach, który pokazał ile dobrego jest w stanie wnieść w poczynania drużyny. Po raz kolejny świetnie defensywą dowodził śrubujący rekord występów w barwach Zagłębia - Andrzej Szczypkowski.
Dobrze grający goście w końcówce meczu stworzyli sobie jeszcze dwie bardo dogodne sytuacje do zdobycia bramki. Najpierw w 80 minucie po rzucie rożnym najwyżej w polu karnym Zagłębia do piłki wyskoczył Nowak. Po jego strzale, Madarić w tylko sobie wiadomy sposób przeniósł piłkę nad poprzeczką. Najlepszą sytuację goście stworzyli sobie w 90 minucie. Po nieudanej kontrze Zagłębia, piłka wróciła w pole karne gospodarzy. Do futbolówki wyskoczył Węgrzyn. Po jego strzale piłka wylądowała na poprzeczce bramki Madaricia a następnie wyszła w pole. Chwilę później arbiter zakończył spotkanie.
Pomeczowa konferencja prasowa:Wojciech Stawowy: Przegraliśmy bitwę, ale na pewno nie przegraliśmy batalii o pierwszą ligę. Przed meczem wiadomo było jak ważne jest to spotkanie dla obu drużyn. Dziś drużyna Zagłębia okazała się lepsza a nam zabrakło szczęścia. Stworzyliśmy sobie kilka bardzo dogodnych sytuacji jednak żadnej z nich nie potrafiliśmy wykorzystać. Nie poddajemy się i w dalszym ciągu będziemy walczyć o awans do ekstraklasy.
Drażen Besek: Dziś Zagłębie po raz kolejny pokazało, że jest drużyną z charakterem i nawet pomimo braku kilku kluczowych graczy są w stanie wygrywać bardzo ważne spotkania. Bardzo im za to dziękuję. Dziś przyszło nam się zmierzyć z drużyną, w której grało 12 zawodników, jednak nie mogę powiedzieć, kim był ten 12 zawodnik.